Miniony weekend pod hasłem Małopolskiej Akademii Siatkówki można podsumować jednym słowem: WOW… a dokładniej: “WOW, ile energii mają te dzieci?!”
SOBOTA – DZIEWCZYNKI
Od rana do obiadu (a właściwie do drugiego śniadania ) grały dziewczynki z klas 4–6. I tu sensacja jak z finału Ligi Mistrzyń – Michałowice wzięły 1. i 2. miejsce na 14 zespołów.
Trenerka dumna, rodzice wzruszeni, a zawodniczki chyba same trochę zdziwione, jak świetnie im poszło.
Po południu na boisko weszły dziewczynki z klas 7–8. Na 15 zespołów nasze trafiły do grupy walczącej o miejsca 9–13, a w każdym meczu udowadniały, że „siatkarska złość sportowa” to pojęcie jak najbardziej realne. Walczyły jak lwice – tylko trochę bardziej uśmiechnięte.
NIEDZIELA – CHŁOPCY
Niedzielny poranek: większość świata jeszcze śpi, a nasi chłopcy… już grają!
10 drużyn, system każdy z każdym, 9 meczów, każdy po 10 minut. Czyli 90 minut czystej, nieprzerwanej walki – prawie jak film akcji, tylko z większą ilością potu.
Nasza drużyna z Michałowic to absolutni bohaterowie – najmłodszy zespół turnieju, cała ekipa z 4. klasy! Wynik? Nieważne! Najważniejsze, że dali z siebie tyle, że nawet siatka miała dość.
Zdobyte doświadczenie = bezcenne.
WIELKIE PODZIĘKOWANIA
dzieciom – za walkę, serce i bieganie za piłką szybciej niż za szkolnym dzwonkiem,
rodzicom – za transport, doping i za to, że ogarnęli poranki,
organizatorom – za turniej, który przebiegł jak dobrze dograna akcja: wystawienie – atak – punkt!
To był weekend, który pokazał, że Michałowice mają siatkarską moc.
A my już nie możemy doczekać się kolejnych turniejów — i kolejnych historii, które napiszemy… najlepiej w tie-breaku.





